Sowia wymianka bo o niej tu mowa została zorganizowana przez prze fajną dziewczynę z bloga ...anielskie tchnienie...
To co dostałam od Krysi bardzo mile mnie zaskoczyło, zupełnie się takich skarbów nie spodziewałam :)
(z jakichś względów - zapewne przez moją nieuwagę na zbiorczym zdjęciu zabrakło ręcznie robionego przez Krysię mydełka!!)
- kolczyki:
-szydełkowa rodzinka sówek - wspaniała, rozkoszna :)
- ręcznie robione mydełko oczywiście z sowim motywem
- herbatka i serwetka pod kubeczek
- pocztówka
- paczuszkę otwierałam przy asyście mojej Zosi... pierwsze za co złapała to kubek ("a czy ten kubek jest mój?")
- później spodobało jej się wszystko co było w paczuszce :) chyba za wyjątkiem kartki i herbatki
Kubek udało mi się cudem uratować :) wszystko inne przepadło:)
Krysiu bardzo Ci dziękuję za tak wspaniałe prezenty :)
Teraz pokażę wam co ja przygotowałam do Krysi:
(o sowie w ramce więcej w następnym poście ponieważ mam z nią związane pewne plany) to taki mój walentynkowy wkład, hi hi
- sowia zakładka
- pokrowiec na małe dokumenty - sowa ma oczy ruchome zrobione własnoręcznie tymi oto łapeczkami (macham nimi do Was)
- breloczek sowi
Częściowo już zapakowana całość niespodzianki:







