Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 czerwca 2016

Passerine Owl - 3 - KONIEC

Skończyłam haftować sowę tydzień temu w piątek ale ze względu na wyjazd nie miałam jak wstawić zdjęć :)
Chwalę się teraz :)
A później się pochwalę jak ją oprawiłam :)

Jako, że nie bardzo lubię pisać , przechodzę od razu do konkretów :)
Czyli to co Was najbardziej interesuje - zdjęcia (coś skaszanił nam się aparat albo ja z wprawy wyszłam bo jakieś takie niewyraźne wyszły)


Szczegóły - szczególiki:

- dużo supełków...




- i kreseczek....



Najgorszy był pruszący śnieg... do tego stopnia, że nie chciałam go za bardzo robić.
Ale haft był bez niego taki niewykończony ... śnieg musiał być, po prostu musiał :)


Miechunki i sowa razem:


Dane techniczne:
- zestaw Golden Hands nr PN - 003
- rozmiar haftu 22 x 42 cm
- kanwa - aida dołączona do zestawu w kolorze szary niebieski, 16ct
- mulina - dołączona do zestawu - 28 podstawowych kolorów plus 4 mieszane RAZEM 32
- krzyżyki, półkrzyżyki (w prawą i lewą stronę) jedną, dwoma i trzema nitkami muliny
- french knots i backstitch - jedną i dwoma nitkami
- czas haftowania 4.05.2016 - 18.06.2016 (minus dwa tygodnie)

Czy sięgnę jeszcze po wzory tej firmy?
Zdecydowanie tak. Są śliczne zimowe jabłuszka do kompletu ... :)


Może kiedyś...
Teraz będę podganiać Hobbita, od 3 miesięcy nie postawiłam żadnego krzyżyka przy nim, stoi i się kurzy jedynie :(

środa, 25 maja 2016

passerine owl - 2

Zapraszam Was moi Kochani na drugi post dotyczący małej ale jak się okazuje dość morderczej sóweczki.

Dzięki grupie wsparcia (jednej z wielu) na FB a szczególnie pani Małgorzacie już wiem, co to za sóweczka i jakie ma mordercze zapędy :)

Cytowany poniżej tekst i zdjęcie pochodzi z TEJ strony.

"Naukowa nazwa rodzaju "Glaucidium" pochodzi od greckiego słowa "glaux", które oznacza sowę. Łacińskie zdrobnienie tego słowa oznaczałoby więc małą sowę, czyli sóweczkę. Uważa się jednak, że nazwa rodzaju może pochodzić od greckiego słowa "glauc" - świecący, jasnooki - i nawiązywać do jasnożółtej barwy oczu tego ptaka. Słowo "passerinum" niewątpliwie pochodzi od łacińskiej nazwy wróbla "passer" i ma związek z głównym pokarmem tej sowy - ptakami wielkości wróbla."
fot. Krzysztof Onikijuk

I jeszcze jedno zdanie z TEJ strony
Sóweczka mimo swoich niewielkich rozmiarów (15 - 19 cm) jest postrachem drobnego ptactwa i potrafi schwytać ofiarę nawet większą od siebie, np. dzięcioła czy drozda.

www.http://ptaki24.pl/atlas-ptakow-polski/soweczka.html
A osty na których siedzi moja maleńka sóweczka to Szczeć pospolita

www.bank-zdjec.com
fot. Gosia K.
A teraz przejdźmy do konkretów.
Na chwilę obecną mam już prawie cały obrazek wyhaftowany. Została jedna szczeć i łodyżki od dwóch innych.
Haft ma być mniej - więcej wielkości takiej jak na poniższym zdjęciu.


Najgorsza była sowa.
Jeszcze takiej ilości półkrzyżyków (w lewą i prawą stronę) nie widziałam.
Oczywiście kilka kolorów mieszanych również było :)




Szczeć haftuje się w miarę szybko, owszem są półkrzyżyki ale tu bardziej autor haftu skupił się na ilości nitek w krzyżykach :)
I tak, kolorem białym, haftujemy jedna, dwoma oraz trzeba nitkami :)
Te trzy nitki to już przesada bo ledwo mi się "mieszczą", tylko później efekt jest rewelacyjny i tym się pocieszam :)





No to lecę do dalszej pracy póki moja mała przeszkadzaczka śpi :) (większa jest w przedszkolu)

Zostawiam Was z tymi pięknymi żółtymi oczyskami :)


piątek, 13 maja 2016

passerine owl - 1

Ten post miałam opublikować w środę, umknął, schował się w czeluściach internetu :)
więc będzie trochę opóźniony (sówka ma już piórka na grzbiecie - ale o tym w następnym poście).

Swoją drogą czy któraś z Was orientuje się jak ta sówka i osty się nazywają?
Tłumacząc dosłownie nazwę - passerine - wróblowata sowa, hmmm, jakoś tak mi nie pasuje. Wróblowate to rząd najliczniej występujący na świecie ptaków.
Chyba zostanę przy angielskiej nazwie

A teraz od początku, przejdźmy do haftu.
4 maja zaczęłam wyszywać te oto cudo. Materiał, mulina i igła była dołączona do zestawu.


Zamówiłam sóweczkę przez eBay jeszcze gdy na tamborku królowały u mnie miechunki - KLIK. Niestety w polskich sklepach jest niedostępna, w rosyjskich jest, oczywiście, jednak żaden z tych sklepów nie wysyła do Polski.
Nie było wyjścia, trzeba było zrobić "kocie, wielkie oko" do męża i oto jest.

Hafcik jest prostszy w pracy niż miechunki. Są, oczywiście, backstitche ale nie stanowią one całości danego elementu, są dopełnieniem. Bardzo szybko i przyjemnie się haftuje.

Po 4 dniach miałam skończony oset - łącznie z backstitchami.


Po kolejnych 2 dniach ukazała się sowia głowa:


A następnego dnia patrzyły na mnie już śliczne żółte oczyska:






W tym hafcie zmorą są półkrzyżyki.
Niby takie nic, przecież nie ma nic łatwiejszego... ale... półkrzyżyki haftuje się i w prawo i w lewo.
Trzeba uważać bo już nie jeden raz się "złapałam":)
Jeden kolor muliny czasem opisany jest 3 symbolami.
Oczywiście śnieg haftuje się miejscami 3 nitkami (widać wyżej na zdjęciu).


Tak jak pisałam na początku sówka ma już piórka na grzbiecie ale to Wam pokażę w kolejnej odsłonie :)
 
Zapraszam do śledzenia mojego bloga przez instagram, tam czasem zdjęcia ukazują się z kilkudniowym wyprzedzeniem niż na blogu :)


sobota, 26 września 2015

Enchanted Forest - 4 KONIEC

Skończyłam wyszywać moją mądrą sowę i piękną elfkę już kilka dni temu,. Post też napisałam od razu tylko tych zdjęć jakoś tak nie mogłam wstawić do postu.


Efekt końcowy bardzo mi się podoba. Cieszę się,  że wyszywałam na kanwie z białymi plamkami, które rewelacyjne imitują płatki (plamki) śniegu.

Początkowo zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam wybierając gęściejszą kanwę niż przewidywał autor.
Wyszywałam na aidzie petit point 20ct, wzór był rozpisany na aide 14ct lub 16ct oczywiście 2 nitkami. No cóż na 20ct dwie nitki muliny nie wchodziły w grę jeśli chciałam zachować "lekkość" i "zwiewność" haftu.
Musiałam miejscami trochę improwizować bo jeden symbol był mieszany. Kolorek dobierałam - jeden z dwóch - wg potrzeb. Nawet całkiem dobrze mi to wyszło.
Wracając jeszcze do materiału - wydaje mi się, że jasnoniebieski belfast petit point 32ct pasowałby bardziej do oryginału i założeń projektanta. No cóż to len, nigdy nie haftowałam na lnie, nie miałam więc teraz jeszcze odwagi.

Pojedyncze pasmo muliny to nie jedyna moja ingerencja we wzór.
Obszyłam skrzydełka elfki złota nicią zamiast brązową (beige brown-VY DK). Są przez to może mniej widoczne ale co tam, za to pięknie się mienią.
Również wianek elfki został przerobiony. Zrobiłam jej kwiatki haftem płaskim (pierwszy raz) zamiast krzyżykiem i później obszywać backstitches'ami. Tak podoba mi się znacznie bardziej i pewnie jeśli przyjdzie mi haftować jeszcze jakąś elfkę w wianku to też taki będzie - jedynie zmienię jego kolor.


Koniec gadania. Kilka danych technicznych:
Dane techniczne:
- tytuł: "Enchanted Forest" Neocraft VL-21
- materiał: zweigart aida petit point
- kolor materiału: popielaty
- mulina: DMC
- Ilość kolorów muliny: 28 + złota mulina DMC
- Ilość pasm muliny: 1
- back stitches: tak
- połkrzyżyki: tak (skrzydełka)
- haft płaski: tak (wianek)
- rozmiar haftu: 20x20 cm (około, bez oprawy jeszcze)
- czas pracy: 4.08 - 16.09.2015


Oprawiona jeszcze nie jest, bo ramka, którą kupiłam specjalnie do sowy (pasującą do wakacyjnego elfa) okazała się zbyt mała! eh

 i już tylko zdjęcia, zdjęcia... ;-)








bvziaki :*

wtorek, 4 lutego 2014

Polskie Handmade - wyzwanie walentynkowe - SOWA

Zbliżają się walentynki, w sumie WIELKIMI krokami więc dziś chcę pokazać Wam moją sowę walentynkę.

Oczywiście zdjęcie przy asyście kota Pieszczocha musiało być, a jak!


Kilka zbliżeń:
Sowa

Skoro motyw miał być walentynkowy to kilka czerwonych serduszek oczywiście też musiało być:


Zmiana perspektywy:


I jeszcze tak:



materiał wykorzystany to aida zweigart 16ct.
Haft zamknęłam w ramce o wymiarach 13x18cm

Sowę walentynkę zgłaszam do wyzwania walentynkowego organizowanego na stronie Polskie Handmade





niedziela, 2 lutego 2014

sowia wymianka - podsumowanie

Dziś pokażę Wam co dostałam od Krysi z bloga CreaDiva - na który to blog bardzo gorąco zapraszam.
Sowia wymianka bo o niej tu mowa została zorganizowana przez prze fajną dziewczynę z bloga ...anielskie tchnienie...

To co dostałam od Krysi bardzo mile mnie zaskoczyło, zupełnie się takich skarbów nie spodziewałam :)
(z jakichś względów - zapewne przez moją nieuwagę na zbiorczym zdjęciu zabrakło ręcznie robionego przez Krysię mydełka!!)


- kolczyki:


-szydełkowa rodzinka sówek - wspaniała, rozkoszna :)


- ręcznie robione mydełko oczywiście z sowim motywem



- herbatka i serwetka pod kubeczek


- pocztówka


- paczuszkę otwierałam przy asyście mojej Zosi... pierwsze za co złapała to kubek ("a czy ten kubek jest mój?")


- później spodobało jej się wszystko co było w paczuszce :) chyba za wyjątkiem kartki i herbatki






Kubek udało mi się cudem uratować :) wszystko inne przepadło:)
Krysiu bardzo Ci dziękuję za tak wspaniałe prezenty :)

Teraz pokażę wam co ja przygotowałam do Krysi:


 (o sowie w ramce więcej w następnym poście ponieważ mam z nią związane pewne plany) to taki mój walentynkowy wkład, hi hi


- sowia zakładka


- pokrowiec na małe dokumenty - sowa ma oczy ruchome zrobione własnoręcznie tymi oto łapeczkami (macham nimi do Was)


- breloczek sowi



Częściowo już zapakowana całość niespodzianki:


A jeśli chcecie być moje Kochane Pszczółki na bieżąco to zapraszam Was na moją stronę FB - klik udało mi się ją ponownie aktywować po dłuższej przerwie (po kliknięciu na logo też zostaniecie przekierowane na odpowiednią stronę)



Zabawa Podaj dalej

 Jakiś czas temu brałam udział w zabawie Podaj Dalej organizowanej przez Agnieszkę z bloga Pasje odnalezione . Paczuszka przyszła stosunkow...