Z lekkim opóźnieniem publikuję ten post. Jednak brak swojego komputera to pewne nieudogodnienie jeśli chodzi o prowadzenie bloga, bo nie można publikować postów wtedy kiedy się chce ;) (ale nie martwcie się, podglądam Was codziennie dzięki komórce i wszechobecnemu wi-fi).
Tą część skończyłam 13.01.2014, zaczęłam 19.12.2013.
Biorąc pod uwagę wolne mojej córci, święta to spędziłam nad tą stroną (tylko) 14 dni.
Tak się prezentuje wyhaftowany fragment:
To zielone tło dało mi trochę popalić, spędziłam nad nim najwięcej czasu, na szczęście nie śni mi się po nocach
A tak prezentuje się całość, która ma już długość 65 cm!!!!
Jak część z Was wie (dzięki FB) dostałam od (Mojego Kochanego) Mikołaja (a w tych stronach Aniołka) pod choinkę krosno. Dlatego orzeł niestety będzie musiał się naczekać zanim otrzyma głowę bo wróciłam do początku i zaczęłam wyszywać stronę 12 a nie 7.
W tej chwili wygląda to tak (zdjęcie rozmazane - przepraszam):
Teraz wyszywam po 3 rzędy jednocześnie (wciąż szukam idealnego dla mnie rozwiązania)
Popełniłam też kocio-haft z zabawy SALowej w Hafciarni ale to już temat na nowy post :)
sobota, 18 stycznia 2014
czwartek, 16 stycznia 2014
środa, 1 stycznia 2014
Tusal 2014 - odsłona 1
Witajcie moi Kochani w Nowym Roku!
Pierwszego dnia tego roku chciałabym Wam pokazać mój słoiczek tusalowy. Jest on moją pierwszą próba zmierzenia się z tematem więc nie jest doskonały ale wierzcie mi, robiłam co mogłam.
Ostatnie 3 dni (właściwie wieczory) były poświęcone tylko jemu (nawet Hobbit na moim nowym krośnie grzecznie czeka...)
Jako, że prowadzę mojego bloga od marca 2013 nie mogłam dołączyć ale mogłam podziwiać Wasze tusalowe słoiczki.
Mówią, że to jest całkiem bezużyteczny SAL ale jakiej uczy systematyczności!
W tym roku organizatorką zabawy jest Luna i jeszcze do dziś do północy można się zapisywać.
Słoiczek skończyłam ozdabiać dosłownie przed chwilką (chcę jeszcze zrobić przywieszkę z datą).
Tak wygląda mój słoiczek na chwilę obecną:
Widok na drugą stronę słoiczka (brakuje mi tu jeszcze małej agrafki ale diabeł ogonem przykrył i nie mogłam jej znaleźć):
Nakrętka:
Kilka nitek już w słoiczku się znalazło i materiał też (też może być?)
Nie wiem co to za materiał , na którym haftowałam te maleństwa - kupiłam go na letniej wyprzedaży materiałów w moim rodzinnym mieście. Wtedy myślałam, że będzie on idealny do haftu, teraz wiem, że w żadnym wypadku się nie nadaje.
Może do tworzenia takich prac ujdzie "w tłoku" ale do pięknych haftów zdecydowanie nie.
Kolory dobierałam według własnego uznania a wzory pochodzą z PROfilo nr 77
Pierwszego dnia tego roku chciałabym Wam pokazać mój słoiczek tusalowy. Jest on moją pierwszą próba zmierzenia się z tematem więc nie jest doskonały ale wierzcie mi, robiłam co mogłam.
Ostatnie 3 dni (właściwie wieczory) były poświęcone tylko jemu (nawet Hobbit na moim nowym krośnie grzecznie czeka...)
Jako, że prowadzę mojego bloga od marca 2013 nie mogłam dołączyć ale mogłam podziwiać Wasze tusalowe słoiczki.
Mówią, że to jest całkiem bezużyteczny SAL ale jakiej uczy systematyczności!
W tym roku organizatorką zabawy jest Luna i jeszcze do dziś do północy można się zapisywać.
Słoiczek skończyłam ozdabiać dosłownie przed chwilką (chcę jeszcze zrobić przywieszkę z datą).
Tak wygląda mój słoiczek na chwilę obecną:
Widok na drugą stronę słoiczka (brakuje mi tu jeszcze małej agrafki ale diabeł ogonem przykrył i nie mogłam jej znaleźć):
Nakrętka:
Kilka nitek już w słoiczku się znalazło i materiał też (też może być?)
Nie wiem co to za materiał , na którym haftowałam te maleństwa - kupiłam go na letniej wyprzedaży materiałów w moim rodzinnym mieście. Wtedy myślałam, że będzie on idealny do haftu, teraz wiem, że w żadnym wypadku się nie nadaje.
Może do tworzenia takich prac ujdzie "w tłoku" ale do pięknych haftów zdecydowanie nie.
Kolory dobierałam według własnego uznania a wzory pochodzą z PROfilo nr 77
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Wesołych świat !!!!!
Arabeska pytała gdzie jest choinka, no więc bardzo proszę tak wygląda moja choinka:)
(Zosia ja co chwilkę upiększa)
A na niej wśród wielu baniek (w moich rodzinnych strona mówiło się bombki) zakupionych w pewnym markecie wiszą dwie najcudowniejsze pod słońcem - bo zostały wykonane ręcznie przez Paulinkę z bloga Mała sztuka. Gdy je zamawiałam myślałam, że będą malowane na plastikowych półproduktach, jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam prawdziwe SZKLANE ręcznie malowane bańki z tym co ja i mój M lubimy najbardziej - szybowcami:)
Zdjęcia na których podstawie Paulina stworzyła swoje małe dzieła sztuki:
Trochę też pochwalę się tym co udało mi się zrobić w zeszłym roku jako, że w tym roku nic nowego nie powstało :(
Tę gwiazdę zobaczyłam rok temu (we wrześniu) w skansenie w Sierpcu. Bardzo mi się spodobała więc postanowiłam też taką zrobić. I ku mojemu zdziwieniu wyszła tak jak tamta (zrobiłam dwie takie gwiazdy, czas pracy nad jedną to około 7 dni), Ba! wyszły one nawet lepiej bo moje gwiazdy mają wypełnione środki.
Te gwiazdy dostały babcie mojej Zosi :)
Z tego miejsca też chciałabym życzyć Wam ....
(Zosia ja co chwilkę upiększa)
A na niej wśród wielu baniek (w moich rodzinnych strona mówiło się bombki) zakupionych w pewnym markecie wiszą dwie najcudowniejsze pod słońcem - bo zostały wykonane ręcznie przez Paulinkę z bloga Mała sztuka. Gdy je zamawiałam myślałam, że będą malowane na plastikowych półproduktach, jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam prawdziwe SZKLANE ręcznie malowane bańki z tym co ja i mój M lubimy najbardziej - szybowcami:)
Zdjęcia na których podstawie Paulina stworzyła swoje małe dzieła sztuki:
Oto co powstało:
BARDZO DZIĘKUJĘ PAULINKO!! :*
Trochę też pochwalę się tym co udało mi się zrobić w zeszłym roku jako, że w tym roku nic nowego nie powstało :(
Tę gwiazdę zobaczyłam rok temu (we wrześniu) w skansenie w Sierpcu. Bardzo mi się spodobała więc postanowiłam też taką zrobić. I ku mojemu zdziwieniu wyszła tak jak tamta (zrobiłam dwie takie gwiazdy, czas pracy nad jedną to około 7 dni), Ba! wyszły one nawet lepiej bo moje gwiazdy mają wypełnione środki.
Te gwiazdy dostały babcie mojej Zosi :)
Z tego miejsca też chciałabym życzyć Wam ....
Zdrowych, wesołych Świąt Bożego Narodzenia dla przyjaciół, znajomych i wszystkich tych których jeszcze poznam w tym wirtualnym świecie - ciepła, życzliwości, bogatego świętego Mikołaja ale przede wszystkim spełnienia marzeń zwłaszcza tych głęboko ukrytych!
Weronka
czwartek, 19 grudnia 2013
Hobbit (12)
kolejna strona mojego ulubieńca za mną - 5!
Na stronie mam 8470 krzyżyków - odpowiadając na pytanie Katarzynie G.
Haftowałam tą stronę od 29.11.13 do 18.12.03 - co daje 19 dni. Chociaż z dat zapisanych na marginesach (taaaak, zapisuję daty którego dnia haftowałam dane kwadraty...) wychodzi 18, czyli jeden dzień leniuchowałam ;) a co!? he he
Pomijam fakt, że zbliżają się święta (dziś stanęła choinka w Naszym domu) i Zosia od tygodnia nie chodzi do przedszkola z uwagi na paskudne przeziębienie - temperatura sięgała nawet 39 stopni, niestety skończyło się antybiotykiem choć przez 3 dni optymistycznie leczyliśmy się przepisanymi syropikami.
A wiecie, że choinkę mamy pierwszy raz swoją własną, prywatną?
Wcześniej mieszkaliśmy pod Warszawą, więc na święta jeździliśmy albo do moich rodziców (240km) albo do rodziców mojego M (260km). W tym roku Wigilia i święta wypadają u teściów czyli w obecnym miejscu zamieszkania więc postanowiliśmy, że będziemy mieć choinkę w domu!! Ile było radości - dla Zosi i nerwów dla nas przy ubieraniu tego drzewka.... ale jest nasza własna, piękna i PIERWSZA!!! HURRRRA!!!
A teraz do rzeczy bo nie czytacie tego posta tylko po to aby dowiedzieć się jak do tej pory wyglądały Nasze święta :)
Zacznijmy od historii - w pigułce:
- 10.12.2013
- ten sam dzień tylko kilka godzin później no i mam pomocnika, który grzecznie się przyglądał a później cap za sznureczek, wrrr...
- 16.12.2013 - zmieniłam taktykę wyszywania zamiast wyszywać w poziomie zaczęłam w pionie haftując jednocześnie w trzech kwadratach a nie w jednym
Dziękuję że dotarłyście dzielnie do końca i za pozostawiony ślad w postaci komentarza!
Nawet nie wiecie ile radości mi sprawiają Wasze miłe słowa.
Bardzo dziękuję za te, które pozostawiłyście już w poprzednich postach.
BVZIAKI :*
Na stronie mam 8470 krzyżyków - odpowiadając na pytanie Katarzynie G.
Haftowałam tą stronę od 29.11.13 do 18.12.03 - co daje 19 dni. Chociaż z dat zapisanych na marginesach (taaaak, zapisuję daty którego dnia haftowałam dane kwadraty...) wychodzi 18, czyli jeden dzień leniuchowałam ;) a co!? he he
Pomijam fakt, że zbliżają się święta (dziś stanęła choinka w Naszym domu) i Zosia od tygodnia nie chodzi do przedszkola z uwagi na paskudne przeziębienie - temperatura sięgała nawet 39 stopni, niestety skończyło się antybiotykiem choć przez 3 dni optymistycznie leczyliśmy się przepisanymi syropikami.
A wiecie, że choinkę mamy pierwszy raz swoją własną, prywatną?
Wcześniej mieszkaliśmy pod Warszawą, więc na święta jeździliśmy albo do moich rodziców (240km) albo do rodziców mojego M (260km). W tym roku Wigilia i święta wypadają u teściów czyli w obecnym miejscu zamieszkania więc postanowiliśmy, że będziemy mieć choinkę w domu!! Ile było radości - dla Zosi i nerwów dla nas przy ubieraniu tego drzewka.... ale jest nasza własna, piękna i PIERWSZA!!! HURRRRA!!!
A teraz do rzeczy bo nie czytacie tego posta tylko po to aby dowiedzieć się jak do tej pory wyglądały Nasze święta :)
Zacznijmy od historii - w pigułce:
- 10.12.2013
- ten sam dzień tylko kilka godzin później no i mam pomocnika, który grzecznie się przyglądał a później cap za sznureczek, wrrr...
- 16.12.2013 - zmieniłam taktykę wyszywania zamiast wyszywać w poziomie zaczęłam w pionie haftując jednocześnie w trzech kwadratach a nie w jednym
18.12.2013 późno w nocy ukazał się skończony fragment ku mojemu wielkiemu szczęściu
Prezentacja całości (5 części)
A na tym zdjęciu wszystkie moje niezbędniki bez których ani rusz!
Zabrakło naparstka, ale i tak częściej korzystam z tych dużych nożyczek - to zacisk chirurgiczny - nawet nie chcę wiedzieć co one widziały zanim trafiły do moich łapeczek ;)
Żółty flamaster starcza mi z reguły na "zakolorowanie" jednej strony. Znów mi się skończył i chwilowo używam ciemno-różowego co doprowadza mnie do .... ;/
I na sam koniec zdjęcie z miarką :)
w tej chwili haft ma około 54 x 15 cm. Jestem w połowie pierwszego rzędu (nawet odrobinę za)
Dziękuję że dotarłyście dzielnie do końca i za pozostawiony ślad w postaci komentarza!
Nawet nie wiecie ile radości mi sprawiają Wasze miłe słowa.
Bardzo dziękuję za te, które pozostawiłyście już w poprzednich postach.
BVZIAKI :*
środa, 11 grudnia 2013
Steam Train - oprawiony
Dziś będzie bardzo krótko, zaledwie kilka zdjęć.
Odebrałam rano mój pociąg z oprawy:) Jak go zobaczyłam, byłam zachwycona!
Popatrzcie sami (szkoda tylko, że aparat przekłamuje kolory):
miłego wieczorku
Odebrałam rano mój pociąg z oprawy:) Jak go zobaczyłam, byłam zachwycona!
Popatrzcie sami (szkoda tylko, że aparat przekłamuje kolory):
Mój M wypatrzył lniane passe-partout, które okazało się cudownym strzałem w dziesiątkę.
Przy tak oprawionym Steam Train, Poppy Cat wypada troszkę blado.
Aczkolwiek ta jego prostota tez ma swój urok, prawda?
Pozostaje mi teraz mieć nadzieję, że kot i lokomotywa przypadną do gustu nowym właścicielom i znajdą dla nich odpowiednie miejsce na ścianie.
... i że nie znajdę pod choinką kolejnej czapki i szalika....
miłego wieczorku
czwartek, 5 grudnia 2013
szkatułka
Dziś w tak zwanym między czasie powstała taka mała - tyci skrzyneczka na biżuterię.
Powstała z myślą o pewnej Pannie pod choinkę ale zupełnie nie wiem czy jej się ona spodoba (być może trafi ona głęboko do szafy i już nie ujrzy światła dziennego...) - nawet nie wiem czy kolory jej się spodobają.
Instrukcji jak ją zrobić jeszcze w czerwcu udzieliła mi Edyta z boga Hafty Edyty. Szkatułki (tak! szkatułki bo są chyba jeszcze ze 3) kupiłam w EMPiKu w wakacje i tak czekały, czekały, czekały ...
Co do haftu nie miałam żadnych wątpliwości, że to ma być akurat TEN paw (KLIK) - nie miałam co z nim zrobić a w tej infantylnej ramce tylko drażnił moje oczy - sam paw jest boski :) - to był dodatek do CrossStitch Crayzy.
Trochę kremowego filcu pod haft, dwie tasiemki, wikol i tak oto w parę chwil (dosłownie) powstała moja pierwsza w życiu szkatułka przyozdobiona moim własnym haftem!!
wymiary to 9 x 9 cm
wysokość 8 cm
Powstała z myślą o pewnej Pannie pod choinkę ale zupełnie nie wiem czy jej się ona spodoba (być może trafi ona głęboko do szafy i już nie ujrzy światła dziennego...) - nawet nie wiem czy kolory jej się spodobają.
Instrukcji jak ją zrobić jeszcze w czerwcu udzieliła mi Edyta z boga Hafty Edyty. Szkatułki (tak! szkatułki bo są chyba jeszcze ze 3) kupiłam w EMPiKu w wakacje i tak czekały, czekały, czekały ...
Co do haftu nie miałam żadnych wątpliwości, że to ma być akurat TEN paw (KLIK) - nie miałam co z nim zrobić a w tej infantylnej ramce tylko drażnił moje oczy - sam paw jest boski :) - to był dodatek do CrossStitch Crayzy.
Trochę kremowego filcu pod haft, dwie tasiemki, wikol i tak oto w parę chwil (dosłownie) powstała moja pierwsza w życiu szkatułka przyozdobiona moim własnym haftem!!
wymiary to 9 x 9 cm
wysokość 8 cm
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Zabawa Podaj dalej
Jakiś czas temu brałam udział w zabawie Podaj Dalej organizowanej przez Agnieszkę z bloga Pasje odnalezione . Paczuszka przyszła stosunkow...
-
Witajcie moi kochani w Nowym 2020 Roku Ostatniego dnia 2019 roku skończyłam Sleep Parade II. Haft robiłam w ramach zabawy SALowej u Chagi ...
-
DZIŚ MÓJ BLOG OBCHODZI SWOJE PIERWSZE URODZINKI! JUPI!!!!!! (przepraszam Was za wielkie litery ale bardzo, bardzo się cieszę z tego...
-
Czas biegnie nieubłagane. Na początku lipca odebrałam z oprawy moje miechunki i sowę. Zupełnie nie wiem dlaczego dopiero teraz się nimi tu...

















