czwartek, 16 maja 2013

SAL wiosenny odsłona 2 (4)

Szczerze mówiąc myślałam, że dziś pokażę Wam skończony haft. No cóż pewne czynniki wpłynęły na to , że tak nie jest ale myślę, że jeszcze 1-2 dni i będę miała koniec:)

Popełniłam jedną WIELKĄ gafę - brakowało mi żółtego w tym wzorze. Tak bardzo mi go brakowało, że postanowiłam, że żółte będą kalosze. i co?! i zaczęłam haftowanie domku właśnie od tych nieszczęsnych kaloszy ;/ a później jakby tego było mało, kulturalnie obszyłam kontury tychże kaloszy, a na końcu zaczęłam wyszywać ścianę domku i okazało się że... kalosze zlewają się ze ścianą ;/ pruć nie było sensu (nie znoszę tego) więc zrobiłam takie... coś ;/
niech zostanie jako przestroga ;)




Napis wyszyłam cieniowaną muliną, którą kupiłam wieki temu, bez żadnego przeznaczenia, pod wpływem impulsu:)





Moje ulubione fragmenty :) (gąsce dorobiłam oko bo była jakaś taka...)



Od wczoraj kiedy przygotowywałam sobie ten pościk, trochę urosły mi kwiatki w doniczkach, przyleciały 2 ptaszki i motylek :)




No i wreszcie całość tego co już mam :) sami widzicie, że zostało już niedużo.




Znowu pragnę podziękować dziewczynom za oddane głosy na mój potworkowy pokrowiec u Joanka plecie (dla chcących jeszcze zagłosować to numer 3): Agata, Katarzyna G, Jola G-ka, Szarlotka,

7 komentarzy:

  1. Piękny jest ten SAL :) A u Ciebie pięknie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie widać już metę. U mnie jeszcze sporo do końca, ale dam radę:)
    Pozdrawiam. Ola.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przegenialny! Ja bym nie miała cierpliwości. Z pewnością to bardzo pracochłonne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow ależ jesteś szybka, hafcik śliczny uwielbiam oglądać różnorodne kombinacje kolorystyczne, Twoja wygląda świetnie

    OdpowiedzUsuń
  5. ekspresowo Ci poszło! masz rację z tym okiem,mi też go brakuje i dorobię.moja kaczka dostała trochę różu!kocham róż!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za każdy pozostawiony komentarz jest on dla mnie bardzo ważny bo daje mi motywację do dalszej pracy.
Mam nadzieję, że jeszcze do mnie wpadniesz...
Pozdrawiam gorąco
Weronka